- Kluczowe organy administracji publicznej odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli pozostawały bierne w pierwszej fazie - ocenia Izba, która badała także sytuację na Opolszczyźnie.
- Mimo, że z nieznanych przyczyn w rzece pojawiły się tysiące martwych ryb, to nie podjęto odpowiednich działań. Nie zapewniono wymaganego w takich sytuacjach skutecznego obiegu informacji. Nie uruchomiono także odpowiednich struktur zarządzania kryzysowego. W konsekwencji alerty ostrzegawcze i zakazy korzystania z Odry skierowano do ludności z co najmniej kilkunastodniowym opóźnieniem. Kryzys na Odrze obnażył brak należytej troski państwa o dobry stan wód - grzmi prezes NIK Marian Banaś w swoim wystąpieniu.
W regionie kontroli poddany został Opolski Urząd Wojewódzki oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Opolu. Główne zarzuty to opieszałe działania w przekazaniu informacji o kryzysie, uruchomieniu monitoringu i zakazu korzystania z wód.