Jak mówią: "Jest to bardzo trudny zawód, wiele osób czuje się niedocenionych". Niska pensja, ciągłe poczucie stresu, brak gwarancji sukcesu. Co w takim razie ich napędza? Chęć niesienia pomocy.

- Zadań jest tak naprawdę coraz więcej. Praca z uchodźcami, czy praca w czasie covidu pod bardzo dużą presją i zagrożeniem zdrowia spadła na nas niespodziewanie. Chyba jednostki pomocy społecznej jako jedyne funkcjonowały nieprzerwanie - podkreśla Monika Dubanowska.

- Z jednej strony mamy klienta, który może być zaburzony psychicznie, może być agresywny, ale też co bardzo często pracownicy zgłaszają, czyli np. pluskwy, świerzb - mówi Ewa Januła-Gniadek.

- Zdarzają się też happy endy, czasami piękne historie, kiedy np. pracownik opowiada, że tak podążał za matką, że udało jej się odzyskać dziecko, które było umieszczone w pieczy - dodaje Katarzyna Sypko-Kubicka, wieloletnie pracownice socjalne, aktualnie superwizorki. 

Przypomnijmy, Dzień Pracownika Socjalnego w całym kraju obchodzony był 21 listopada.