Drogowa historia z Krapkowic, tym razem z bardzo dobrym przykładem. 11-latek jadący rowerem do szkoły zahaczył o zaparkowany samochód. Chłopiec nie odjechał – zostawił za wycieraczką kartkę z numerem telefonu do opiekuna i czekał przy aucie na właścicielkę.

Na miejsce przyjechała jego babcia, która zobowiązała się pokryć koszty naprawy.


- Sama kolizja to sytuacja stresująca dla każdego uczestnika ruchu drogowego, a co dopiero dla dziecka. Chłopiec jednak zamiast odjechać i uniknąć konsekwencji – co niestety wciąż zdarza się wielu dorosłym sprawcom kolizji parkingowych - zachował się w sposób niezwykle odpowiedzialny. Nastolatek włożył za wycieraczkę pojazdu kartkę z numerem telefonu do swojego opiekuna prawnego. Gdy właścicielka pojazdu podeszła do auta, zastała przy nim zapłakanego, ale w pełni świadomego swojego czynu młodego rowerzystę. O zaistniałej sytuacji powiadomiona została babcia chłopca, która niebawem zjawiła się na miejscu. Kobieta zobowiązała się do pokrycia kosztów naprawy szkody, dzięki czemu 11-latek mógł spokojnie udać się na zajęcia do szkoły - relacjonuje młodszy aspirant Dominik Wilczek z krapkowickiej komendy policji. 


Policjanci podkreślają, że takiej odpowiedzialności mogłoby się od 11-latka uczyć wielu dorosłych kierowców.