Jacek Monkiewicz znalazł się na cenzurowanym po tym, jak lokalnych mediach pojawiły się informacje opisujące zachowanie starosty podczas pikniku wojskowego i późniejszej wizyty na brzeskim SORze.

Według autora artykułu, Jacek Monkiewicz miał pod wpływem alkoholu wdać się w bójkę z jednym z wojskowych, a potem awanturować się w szpitalu. 

Władze Platformy Obywatelskiej na Opolszczyźnie zobowiązały włodarza, po jego powrocie z urlopu, do zwołania konferencji prasowej i złożenia wyjaśnień. 

W międzyczasie Jacek Monkiewicz opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym czytamy m.in.:

"Na pikniku wojskowym byłem z żoną. Rzeczywiście spożywałem tam alkohol i było to po godzinach pracy. Czekając na syna aby po mnie przyjechał doszło do incydentu i to właśnie syn z żoną zawieźli mnie na SOR. Po długim niczym nieuzasadnionym czekaniu (brak innych pacjentów), rzeczywiście się zdenerwowaliśmy brakiem jakiejkolwiek reakcji ze strony personelu medycznego. Trudno jednak zgodzić się, że moje zachowanie było agresywne, czy obleśne i nikt mnie nie musiał uspokajać, a na własnej skórze przekonałem się jak działa brzeski SOR. Bardzo przykre jest to, że w tych czasach można w mediach bezkarnie napisać wszystko o wszystkich podpierając się 'informacjami od anonimowych świadków". 

Poniżej całość oświadczenia starosty:

 "W związku z pojawiającymi się w mediach nieprawdziwymi informacjami na temat sytuacji z dnia 02 sierpnia br chciałbym się do tego odnieść. Na pikniku wojskowym byłem z żoną. Rzeczywiście spożywałem tam alkohol i było to po godzinach pracy. Czekając na syna aby po mnie przyjechał doszło do incydentu i to właśnie syn z żoną zawieźli mnie na SOR. Stamtąd zostaliśmy odesłani na nocno-świąteczną pomoc, a tam uzyskaliśmy informację, że lekarz dyżurny pojechał do Jędrzejowa do pacjenta, a i tak pomoc przy urazie głowy powinien udzielić SOR. Wróciliśmy więc z powrotem na SOR, gdzie oprócz nas, dwóch ratowników i pani, prawdopodobnie pielęgniarki, nie było żywej duszy. Po długim niczym nieuzasadnionym czekaniu (brak innych pacjentów), rzeczywiście się zdenerwowaliśmy brakiem jakiejkolwiek reakcji ze strony personelu medycznego. Trudno jednak zgodzić się, że moje zachowanie było agresywne, czy obleśne i nikt mnie nie musiał uspokajać, a na własnej skórze przekonałem się jak działa brzeski SOR.
Bardzo przykre jest to, że w tych czasach można w mediach bezkarnie napisać wszystko o wszystkich podpierając się "informacjami od anonimowych świadków", co następnie bez żadnej weryfikacji powielane jest w kolejnych mediach. Chyba już najwyższy czas skończyć z tymi praktykami tego niby rzetelnego "redaktora", który jak nie dostanie haraczu, to będzie próbował niszczyć każdego..."

 

Do sprawy będziemy wracać.