Podejrzany o morderstwo został zatrzymany bezpośrednio po ataku na 31-latka i jego partnerkę. Jak ujawniła policja, schował się w piwnicy swojego bloku. Tam został zakuty w kajdanki. Był pijany.

To najnowsze informacje w związku z prowadzonym śledztwem po tragicznych wydarzeniach z ul. Bohaterów Westerplatte w Brzegu, gdzie od ciosów nożem i atrapą miecza zginął młody mężczyzna, a jego 51-letnia partnerka ledwo uszła z życiem.

- Mężczyzna usłyszał zarzut zbrodni zabójstwa popełnionego w związku z usiłowanym rozbojem. Podejrzany nie przyznał sie do zarzucanego mu czynu. Potwierdził jedynie, że spożywał alkohol z pokrzywdzonym i jego partnerką życiową - mówi Stanisław Bar z opolskiej prokuratury.

W chwili zatrzymania 41-latek miał 2 promile alkoholu. Według ustaleń, feralnego dnia w mieszkaniu ofiary odbywała się libacja. W kulminacyjnym momencie agresor miał zażądać 10 tys. Zł. Za nóż chwycił, gdy usłyszał odmowę. Na wniosek prokuratury, sąd aresztował tymczasowo mężczyznę na 3 miesiące.