O takim rozwiązaniu poinformował wczoraj (21.03) prezydent Andrzej Duda. Dotyczy ono wszystkich samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców.

Jest jednak warunek. Z ulgi będą mogli skorzystać ci, których przychody spadły o więcej niż 50% w stosunku do lutego tego roku. Głowa państwa spotkała się w sobotę z premierem Mateuszem Morawieckim, szefową Ministerstwa Rozwoju Jadwigą Emilewicz, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Gertrudą Uścińską, a także prezes Banku Gospodarstwa Krajowego Beatą Daszyńską-Muzyczką.

- Projekt nie przewidywał, by można było tych składek nie zapłacić w ogóle. Projekt przewidywał, że możliwe byłoby odroczenie płatności tych składek przez trzy miesiące. Przedsiębiorcy mówili mi, że nie jest to rozwiązanie, które – ich zdaniem – byłoby wystarczające, bo obawiają się, że nie będzie można potem tak spokojnie wrócić do działalności, która przyniesie jeszcze większe dochody niż ta, którą mieli do tej pory, niż to, co mieli choćby w lutym tego roku, jeszcze zanim dotknął nas koronawirus i zanim zaczął się kryzys. Trudno było nie przyznać racji tym wszystkim głosom. I teraz przez kilka godzin dyskutowaliśmy nad zmianami w tym projekcie. Dlatego że uznałem, że po prostu wprowadzenie trwałego zwolnienia – tzn. takiego, że przez trzy miesiące będzie można nie zapłacić składek na ZUS i nie będzie trzeba ich już potem płacić, tzn. że to nie będzie żaden dług wobec ZUS-u, tylko po prostu będzie to najnormalniejsze w świecie zwolnienie – musi zostać wpisane do ustawy, by była gwarancja, że ten koszt nie będzie obciążał samozatrudnionego czy nie będzie obciążał najmniejszego pracodawcy, jakim jest mikroprzedsiębiorca zatrudniający do dziewięciu osób - mówił prezydent.

Andrzej Duda przypomniał też, że w piątek otrzymał projekt ustawy o tarczy antykryzysowej. Z kolei na poniedziałek zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, by o zawartych w niej rozwiązaniach porozmawiać w gronie całej polskiej sceny politycznej.