Mieszkańcy Strzelec Opolskich mieli wyjątkową okazję obejrzeć dzieło, do którego zdjęcia powstały właśnie w ich mieście. Nie zabrakło również rozmów z reżyserem, aktorami i producentami filmu.
- Tytuł nawiązuje chyba do takiej tradycji, którą my mamy w Polsce, witania gości chlebem i solą. Oczywiście ten tytuł jest tutaj przewrotnie dosyć użyty. Też się okazuje w międzyczasie, że to określenie „chleb i sól” też funkcjonuje w języku arabskim. Ma inne znaczenie co prawda odrobinę, ale też mówi o tym, że jeśli między nami jest chleb i sól, to znaczy, że między nami jest zgoda, między nami jest dobrze - mówili reżyser Damian Kocur.
- Bardzo fajna atmosfera, bardzo fajni ludzie. Ja dzisiaj tutaj wróciłam prawie jak do siebie – przyznaje aktorka Nikola Raczko.
- Ja nie jestem aktorem, nie mam jakby narzędzi aktorskich. Ja troszeczkę tych emocji, tych zjawisk musiałem szukać w sobie. To też była dla mnie bardzo ważna lekcja, która trochę zmusiła mnie do autorefleksji i poszukiwania źródeł tej przemocy w sobie i w swoim otoczeniu. Więc to zdecydowanie jest film o tym i też dla mnie bardzo osobisty- mówi Tymoteusz Bies, filmowy Tymek.
- Ten film nie mógłby powstać w Warszawie. On od początku musiał powstać w takim mieście jak Strzelce czy podobnym jak Strzelce - przyznaje Jerzy Kapuściński, dyrektor artystyczny Studia im. Andrzeja Munka.
Twórcy filmu odebrali już nagrody m.in. na festiwalach w Gdyni i Wenecji. Widzowie w całej Polsce zobaczą obraz w styczniu.