Jak przyznaje dyrektor placówki Beata Czempiel, coraz mniej jest w szpitalu tzw. stałych zespołów.
- Zatrudniamy osoby z innych placówek, które do nas przyjeżdżają na jakieś pojedyncze dyżury. Te zespoły się kurczą. Coraz więcej jest osób zadaniowych, które wykonują w określonym czasie te swoje zadania, zostają za to wynagradzane, ale nie do końca uczestniczą w życiu tego danego zespołu.
Zauważalnym problemem jest również wiek kadry.
- Młodych rezydentów jest mało. Rezydenci też nie wybierają takich specjalności, które w szpitalach powiatowych są niezwykle pożądane. Te zespoły tutaj, które są w tych szpitalach powiatowych to zwykle są to osoby po 50 roku życia, więc zastępowalność też budzi taką troskę jak to kiedyś będzie i czy takie młode osoby się pojawią - przyznaje Beata Czempiel i dodaje, że w tej chwili w szpitalu najbardziej brakuje specjalistów z zakresu chirurgii, ginekologii i pediatrii, a także lekarzy internistów.