Prokuratura w Nysie wszczęła śledztwo w sprawie wydarzeń z minionej niedzieli (30.10), kiedy to uroczystość rodzinna zakrapiana alkoholem zakończyła się masakrą. Zatrzymany krótko po bijatyce Paweł G. miał 2 promile. W trakcie przesłuchania przyznał się do winy. 36-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Grozi mu dożywocie.
- Ta sprzeczka miała być czynnikiem zapalnym, który później doprowadził do przestępstwa. Siła zadawanych ciosów oraz narzędzie, którym się posługiwał podejrzany, dają podstawy, by twierdzić, że tym działaniem mógł pozbawić życia pokrzywdzonych - mówi Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Śledczy zarzucili 36-latkowi usiłowanie zabójstwa. Jeden z pobitych mężczyzn nadal przebywa w ciężkim stanie w szpitalu, drugi wypisał się na własna prośbę, choć miał poważne obrażenia głowy.