Czujka tlenku węgla uruchomiła się w jednym z mieszkań w Strzelcach Opolskich, a lokatorka nie reagowała na żadne wołania. Zgłaszający obawiał się, że sąsiadce mogło stać się coś złego, bo nie odbierała telefonu, a drzwi były zamknięte.
Na miejsce wezwano policjantów i strażaków.
- Ponieważ nikt nie odpowiadał, mimo wielu prób pukania i dzwonienia, a w tle wciąż słychać było alarm, zapadła decyzja o siłowym wejściu do środka. Strażacy wyważyli drzwi, a policjanci wraz z nimi weszli do mieszkania. Wtedy nastąpił zwrot akcji. 74-letnia lokatorka spała w swoim łóżku. Została obudzona przez mundurowych i była bardzo zdziwiona interwencją i obecnością, aż tylu służb ratunkowych - mówi mł. asp. Dorota Janać ze strzeleckiej policji.
Seniorka wyjaśniła, że nic nie słyszała, bo nie miała założonego aparatu słuchowego. Okazało się, że czujka uruchomiła się prawdopodobnie przez zużytą baterię. W mieszkaniu nie stwierdzono obecności tlenku węgla.