Oczekują oni odpowiedzi wojewody dotyczącej powodów decyzji o przeistoczeniu szpitala w Kędzierzynie-Koźlu na jednoimienny. Politycy domagają się również deklaracji, kiedy szpital zostanie przywrócony do normalności. Podczas konferencji, podniesiony został również temat zastępczej opieki zdrowotnej dla mieszkańców powiatu. - Dwa miesiące temu składałem do pana wojewody pismo w sprawie wyjaśnienia mieszkańcom Kędzierzyna-Koźla, dlaczego ten szpital, a nie inny. I jak szpital jest zabezpieczony pod kątem bezpieczeństwa medycznego. Do dnia dzisiejszego nie dosłałem odpowiedzi na to pismo. Także apeluję do pana wojewody, żeby przemyślał sprawę i zadbał o bezpieczeństwo mieszkańców Kędzierzyna-Koźla – mówi senator Beniamin Godyla.
Politycy zwracali uwagę na organizację zastępczej opieki zdrowotnej, a także na niedobór karetek w obecnej sytuacji. - Trzeba z właścicielami zakładów porozmawiać i ustalić, kto jest w stanie przejąć poszczególne zabiegi po to aby nasi ludzie nie byli wożeni kilkadziesiąt kilometrów dalej. A co w przypadku wylewów krwi do mózgu? A co w przypadku udarów? Wtedy kiedy ważna jest każda minuta. Obudzimy się z ręką w nocniku jeśli ktoś w takim transporcie pożegna się z tym światem – mówił Robert Węgrzyn, radny wojewódzki.
Razem z miejskimi radnymi, Ireneuszem Wiśniewski i Adamem Oczosiem, mówili także o tym, że będą zabiegać o to, aby w Kędzierzynie-Koźlu nie było szpitala zakaźnego. Kierując propozycję, na miasto Opole, gdzie szpitali jest 6, a nie 1.