Grupa na szeroką skalę wyrabiała dokumenty na zamówienie. Mówiło się, że mogą sfałszować każdy dokument. O tej sprawie było głośno pod koniec 2017 roku. Wkrótce sąd ma wydać wyrok.
Śledztwo trwało ponad dwa lata, a akt oskarżenia obejmuje aż 19 osób. Co ciekawe, w zdecydowanej większości fałszerze i ich wspólnicy poszli na współpracę z organami ścigania. W tym także szef szajki Zbigniew G. 62-latek i podporządkowani mu ludzie zajmowali się profesjonalnym wyrabianiem dowodów osobistych i podrabianiem praw jazdy. Zadania były ściśle podzielone, a wśród nich także to dotyczące pozyskiwania oryginalnych dokumentów. Był konkretny człowiek od ich kradzieży. Kolejni obsługiwali zlecenia, a ostatnia grupa zajmowała się przeróbką, czyli przede wszystkim dopasowywała opis do zdjęcia. Można powiedzieć, że był to rodzinny biznes, bo pracował tam syn Sułtana, jego brat i żona. Z ich usług mogło skorzystać kilkaset osób.
Oprócz zarzutów o fałszerstwo są kolejne – o handel kradzionym towarem, głównie sprzętem elektronicznym. Śledczy podsumowali to na około 400 tys. zł.