W nocy w Lewinie Brzeskim straż pożarna musiała interweniować dwa razy na tej samej ulicy w wąskim odstępie czasu.
Najpierw strażaków wezwano do palącego się samochodu osobowego stojącego przy ulicy Kościuszki, później do miejskiego autobusu. Gdyby nie szybka interwencja straty mogłoby być jeszcze więcej. Zagrożony był także kolejny samochód. - Przypuszczalną przyczynę zdarzenia, kierujący działaniem określił jako podpalenie tego samochodu. Około 40 minut później doszło do kolejnego zdarzenia. Koło przystanku autobusowego. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że ktoś napchał szmat w nadkole autobusu i próbował to podpalić - relacjonuje kapitan Jacek Nowakowski, z brzeskiej straży pożarnej.
Prawdopodobny sprawca podpaleń został już wytypowany przez policję.