37-latek ponad trzy tygodnie temu samotnie wyruszył na dwóch kółkach, pielgrzymując do sanktuarium Matki Boskiej. Ma też dodatkowy cel - pomóc choremu chłopcu z Opola, który cierpi na niskorosłość. Wyprawie towarzyszy więc akcja zbiórki funduszy.
Dziś (11.06) rano, przed ostatnim, ponad 100 km odcinkiem udało nam się z Łukaszem Mularzem połączyć telefonicznie.
- Niemcy mega mnie doświadczyły poprzez ulewy i wichury, ale udało się przezwyciężyć potężny kryzys jazdy kilka dni pod rząd w deszczu. Namiot musiałem wyrzucić. Hiszpania wiele wynagrodziła, bo tu z kolei był upał 45 stopni. W Portugalii mam już wiatr w plecy i jestem dobrej myśli, że około 20.00-21.00 będę już w Fatimie - powiedział Radiu Park.
Mężczyzna pielgrzymował już na rowerem do miejsc świętych na świecie, ale tegoroczny cel jest najdłuższym do pokonania dystansem w jego życiu.