Świetlne ozdoby pojawiły się w tym roku tylko w dwóch punktach w Prudniku, na Placu Wolności i na rynku.
Burmistrz Grzegorz Zawiślak tłumaczy, że za taką decyzją stoją przede wszystkim oszczędności.
- Oświetlenie, które jest państwu zaprezentowane, w większości, te stałe elementy, jest to własność nasza, czyli Plac Wolności, te sople świecące i ta świecąca paczka, w poprzednich latach zostało to kupione. Także nie płacimy za wynajem. Jeżeli chodzi o rynek to tylko dekoracje na słupach są z firmy zewnętrznej. Te dekoracje, które są stałe, też są dekoracjami naszymi.
Dodajmy, że żywą choinkę, która stanęła na prudnickim rynku podarował gminie jeden z mieszkańców.