Kartę kierowcy zamiast w urządzeniu rejestrującym czas pracy, miał w kieszeni. Mowa o kierującym, którego na autostradzie A4 zatrzymał patrol Inspekcji Transportu Drogowego.
Do kontroli doszło na wysokości węzła Przysiecz. Polski przewoźnik wracał z Niemiec. Na lawecie przewoził 3 samochody osobowe. Oficjalnie zapisanych zostało 8 godzin i 26 minut jego jazdy. Pozostałe niespełna 6 i pół godziny już nie. W tej sprawie wszczęto postępowanie administracyjne wobec firmy transportowej. Kara może wynieść prawie 9 tys. zł. Mężczyzna, który siedział za kierownicą samochodu otrzymał mandaty na łączną kwotę 2 750 zł. Zakazano mu dalszej jazdy do czasu odpoczynku. A ten powinien w takiej sytuacji trwać minimum 9 godzin.