Jej przedstawiciele apelują do władz, by zastanowiły się jak poradzić sobie z tym problemem.
- Jeżeli to tego co teraz mamy dojdzie jeszcze sytuacja taka, że będziemy musieli jeszcze większą ilość pacjentów przyjmować to naprawdę zagraża to bezpieczeństwu naszego społeczeństwa, bo nie mamy możliwości nawet lokalowych, żeby to zrobić, ani personalnych - podkreślał Krzysztof Tomsza, kierownik SOR-u w USK. Jego zdaniem sytuacji nie rozwiąże nawet trwająca rozbudowa.
Drugi z działających obecnie w Opolu oddziałów ratunkowych jest w Szpitalu Wojewódzkim. Ma on zostać zamknięty, bo nie jest w stanie spełnić nowych wymogów ministerstwa zdrowia. Między innymi z powodu deficytu lekarzy.
- Nie obiecujmy, że zamknięcie tego oddziału nie przyniesie żadnych ujemnych skutków, bo to jest nieprawda, bo przyniesie na pewno i to niesie ze sobą potężne zagrożenie w mojej ocenie. Nie mówmy o tym, że się nic nie stanie, bo się stanie na pewno - mówił Andrzej Kucharski, z-ca dyr. ds. lecznictwa.
Dodajmy, że w 2018 roku na SOR szpitala klinicznego przyjęto 55 tys. pacjentów. Z tego 41 tys. udzielono doraźnej pomocy na miejscu, a pozostałych skierowano na dalsze leczenie na oddziały.