Przemysławowi Zadurze i Michałowi Ścisłowiczowi towarzyszył Gwardek, czyli klubowa maskotka.
- Wiadomo, że pobyt w szpitalu nigdy nie jest przyjemny, a my jesteśmy tutaj po to, żeby tym dzieciakom trochę uśmiechu dać - tłumaczył Przemysław Zadura, zawodnik Gwardii.
- Mam teraz kontuzję kolana, sam walczę z tym i wiem jakie to jest ciężkie spędzać czas w szpitalu - mówił grający w drużynie KPR Gwardia Opole Michał Ścisłowicz.
- My bardzo często jeździmy, kiedy się nadarza okazja. Kibicujemy, bardzo się z tego cieszymy. I razem z nimi gdzieś tam przeżywamy te zwycięstwa. Dodali mi sił, żeby właśnie się nie smucić, że tutaj jestem - przekonywała mająca 9 lat Zosia, będąca kibicem Gwardii.
- Kontakt z takimi słynnymi ludźmi pozwoli im zapomnieć o cierpieniach i szpital będą wspominać nie tylko jako cierpienie, zastrzyki, kroplówki - podkreślał dr n.med. Janusz Zaryczański, zastępca kierownika Oddziału Pediatrii USK w Opolu.
Pacjenci mogli też liczyć na pamiątkowe zdjęcia. Trafiły do nich również prezenty w postaci pluszaków i autografów.