Jak ustalono, trzy razy uderzył swoją ofiarę młotkiem w głowę, a następnie strzelił do niej z pistoletu. Zwłoki zostały zakopane. Motywem zbrodni miały być rozliczenia finansowe. Marek M. pożyczał bowiem pieniądze od Maciej Z. Ten ostatni - jak twierdził oskarżony - w dniu, w którym doszło do zabójstwa przyszedł do jego warsztatu w Zawadzie z bronią i groził zabiciem - jego oraz rodziny. Mechanik tłumaczył, że został zaatakowany więc działał w obronie koniecznej. Sąd nie uwierzył w te wyjaśnienia. W uzasadnieniu sędzia Mateusz Świst stwierdził, że tu cytat: "Wierzyciel był pana problemem i pan wyeliminował ten problem" czy jak słyszeliśmy dalej "Pan nie zabezpieczał dowodów, ale się ich pozbywał". Sposób w jaki zabito nazwano gangsterskim. Rodzina pokrzywdzonego ma otrzymać łącznie 150 tys. zł. zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiedziała apelację.