Karlik poszedł pod piłę. Wiekowy dąb, symbol Gogolina został ścięty. Ponad 150-letnie drzewo, rosnące przy linii kolejowej, zostało usunięte na zlecenie PKP.

Spółka argumentuje wycinkę względami bezpieczeństwa pasażerów i przepisami. Tym samym 4-letnia walka mieszkańców i ekologów z kolejami dobiegła końca. - Drugi stycznia przejdzie do historii Gogolina jako jeden z tych dni, kiedy tracimy coś bardzo cennego. Artefakt historyczny, który był świadkiem powstawania historii kolei. Tracimy go w bardzo dziwny sposób. Mogło to drzewo spokojnie żyć, natomiast zabrakło tutaj szacunku do lokalnej społeczności i społeczników – mówi Rafał Świerad, a drugi ze społeczników dodaje: - To się odbywa naprawdę nieprzyjemnie i żałuję, że zaraz to drzewo padnie i będzie po drzewie. Nic nie możemy zrobić. Okazuje się, że wszystkie argumenty jakie mieliśmy zostały wyczerpane.

Urzędowa decyzja o wycince drzewa zapadła w 2017 roku. Wydało ją Starostwo Powiatowe w Krapkowicach. Dąb przechodził kilka ekspertyz, a jego stan wzbudzał wątpliwości. Mieszkańcy i społecznicy prowadzili przez długi czas różnego rodzaju akcje w obronie Karlika. Jedna z nich rozpoczęła się właśnie 2 stycznia w nocy. Do rana petycję podpisało ponad 1200 osób.