Władze samorządowe oczekują na decyzje prokuratury, która prowadzi sprawę gromadzenia niebezpiecznych odpadów, wskazanie winnych i pociągnięcie ich do odpowiedzialności. Dotychczasowa ścieżka nie pozwoliła na obciążenie kosztami właścicieli terenu.
- Sprawa toczy się w prokuraturze i nie została zamknięta. Zobaczymy, jak będzie się rozwijać, le być może jako samorząd będziemy musieli stanąć przed tym problemem - ocenia przewodniczący rady miasta dr Ireneusz Wiśniewski. Zwraca również uwagę na brak odpowiedzialności osób, które wynajmowały hale. W takiej sytuacji problemem obciążane są samorządy.
Na opróżnienie magazynów z podejrzanych pojemników w Kędzierzynie-Koźlu potrzebnych może być od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Miasto liczy jeszcze na lobbing opolskich parlamentarzystów w sprawie wypracowania procedur do usunięcia składowisk bez uszczerbu finansowego dla gminy.