Do odkrycia doszło w poniedziałek (09.01) wieczorem. Nieproszony "gość" usiłował wejść do budynku tylnymi drzwiami. Na szczęście nic nie skradziono.
- Kolega pojechał wczoraj do jednostki w celu oklejenia naszego samochodu i idąc do tyłu, na zaplecze, gdzie znajduje się kotłownia, zauważył szczelinę między drzwiami a futryną. To go zaniepokoiło. W tym pomieszczeniu na szczęście jest bardzo mało rzeczy przechowywanych. Tam tak naprawdę jest kotłownia i lekki sprzęt - wyjaśnia Małgorzata Małkusz, prezes OSP Bierawa.
Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła ślady włamania. Za przestępstwo to grozi nawet do 10 lat więzienia.