Jest duża szansa, że kolejne miejsce gloryfikacji Armii Czerwonej zniknie z mapy Opolszczyzny. Chodzi o pomnik żołnierzy radzieckich w Mikolinie.

O dalszych losach monumentu mówi się od wielu lat. Temat przyspieszył po wybuchu wojny w Ukrainie. Rozmowy w tej sprawie prowadzą władze Lewina Brzeskiego z wojewodą opolskim oraz Instytutem Pamięci Narodowej. - Nasze stanowisko było takie, że chcieliśmy ściągnąć gwiazdę, napisy, tablice i zostawić łodzie. IPN stwierdził, że trzeba też je zlikwidować, bo są to łodzie desantowe. Prezes IPN zaczął zmieniać zdanie i przyspieszył decyzje wraz z początkiem wojny w Ukrainie - tłumaczy burmistrz Lewina Brzeskiego Artur Kotara. Samorząd nie chce wyburzenia pomnika. Chce, żeby monument zmienił swój charakter i został zdekomunizowany. - Staliśmy na stanowisku, żeby pomnik został w zmienionej formie i upamiętniał wszystkich poległych w czasie II Wojny Światowej. Tego rodzaju w różnych językach powinny się pojawić na nim. Jaka będzie ostateczna decyzja IPN, zobaczymy. Mam nadzieję, że pójdzie to w tym kierunku - dodaje burmistrz Artur Kotara.

W tej chwili gmina zabezpieczyła środki na projekt budowlany i inwentaryzacje. Pozostałe środki na przebudowę pomnika powinny pochodzić z budżetu państwa.