Są takie dni gdy codzienny samochód zostaje w garażu, a do pracy przyjeżdża maluchem. Jerzy Treffon, na co dzień samorządowiec ale też miłośnik starej motoryzacji, pod namową syna, postanowił wziąć na warsztat poczciwego fiata 126p.
„Kaszlak” musiał przejść mniejsze i większe naprawy mechaniczne i lakiernicze, a także konserwację. Teraz cieszy zarówno starsze jak i młodsze pokolenie, któremu o styczność z polską motoryzacją coraz trudniej.
- Dwa miesiące trwały prace renowacyjne. Został wyremontowany już tak powiem, tak na pico bello. No i przede wszystkim przypomniałem sobie czasy jak się maluchami jeździło. Nutka młodości gdzieś tam zagrała w sercu. No i podziw jak człowiek mógł w tak trudnych warunkach z dyskoteki w pięć, sześć osób jechało maluchem i wszyscy byli zadowoleni – mówi Jerzy Treffon.
Maluch zaparkował w garażu obok wcześniej odrestaurowanego, kilkudziesięcioletniego trabanta.