W imieniu harcerzy deklarował, że ci rozprowadzą wspomniane środki ochrony w jednej z dzielnic miasta. Podszył się pod organizację, z którą MOPR współpracuje. Pracownicy nie mieli więc podstaw, by mężczyźnie nie wierzyć.
- Na kwotę około 1500 zł te maseczki po prostu ukradł. Zgłosiliśmy to na policję. To szczególnie przykre dlatego, że oprócz maseczek, które miasto zakupiło mamy mnóstwo wolontariuszy, nasi pracownicy szyją te maseczki - mówiła Małgorzata Kozak, zastępca dyrektora opolskiego MOPR-u.
Zdarzają się też osoby dzwoniące na numery różnych rejonów ośrodka i podające ten sam adres dostarczenia maseczek. Bywa, że 1 osoba zgłasza się 5 razy. Dodajmy, że pracownicy socjalni i wolontariusze rozdali już w Opolu kilkanaście tysięcy maseczek.