Dziś szerzej mówimy o akcji, która jest na ustach wszystkich. To przez komunikaty specjalne zamiast serwisów informacyjnych w rozgłośniach radiowych i czarne plansze na ekranach telewizorów. Tak było wczoraj. Jak może być jutro?

Akcja "Media Bez Wyboru" to próba zwrócenia uwagi na plany rządu, dotyczące obciążenia niezależnych mediów dodatkowym podatkiem, co może doprowadzić do ich likwidacji. 

Radio Park, jako niezależna rozgłośnia radiowa poparła protest zainicjowany przez media ogólnopolskie i w pełni zgadza się z argumentami zawartymi w liście otwartym mediów do władz Rzeczpospolitej Polskiej. Rozgłośnie lokalne, jak nasza, nie były brane pod uwagę przy organizacji całej akcji. Mając jednak na względzie wagę sprawy, zdecydowaliśmy się na wyraz solidarności wobec całego rynku medialnego. Po nas podobne gesty poparcia płynęły z innych lokalnych redakcji na Opolszczyźnie. 

- Ktoś, kto zastanawia się, po co to wszystko, musi zdawać sobie sprawę z jednej, bardzo ważnej rzeczy. Media prywatne, to media, które nie otrzymują żadnych pieniędzy z Państwa, a utrzymują się wyłącznie z reklam. Teraz chce się na nie nałożyć dodatkowa opłatę, która sięgnie nawet 15% przychodów. Należy zwrócić uwagę, iż firmy działające na rynku mediów działają w oparciu o stosowne zezwolenia i ponoszą stosowne opłaty. Stacje radiowe dla przykładu płacą za koncesje, częstotliwości, prawa autorskie. Nasze stanowisko, w ramach całej grupy zrzeszającej lokalne rozgłośnie, zostało już skierowane do rządzących, gdzie Radio Park podpisało się pod postulatem o odstąpieniu od wprowadzania podatku - zwraca uwagę Katarzyna Martyniak, dyrektor ds. informacji Radia Park. 

Wczorajszy (10.02) protest odbił się szerokim echem. Zdecydowanie projekt podatku od reklam krytykuje Platforma Obywatelska. Tak mówi o nim poseł Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów za rządów PO: 

- Reklamodawcy płacą podatki. Reklama jest opodatkowana podatkiem VAT i ci, którzy zarabiają na reklamach, płacą też podatek dochodowy. To miałby być trzeci, kompletnie nieprzemyślany podatek, w dodatku wprowadzony w czasie lockdownu, kiedy wszyscy tracą. Chcieliśmy dać 2 miliardy złotych na system ochrony zdrowia, rząd przeznaczył je na telewizję Kurskiego. A po dwóch miesiącach twierdzi, że 800 mln zł składki z reklam ma ratować nie tylko NFZ, bo tam ma iść połowa tej składki. A 35% przypomnijmy, to ma być fundusz propagandowy Pana Glińskiego, które on znowu będzie rozdawał mediom, takim jak tak zwane media publiczne, czyli de facto partyjne, PiS-owskie. I 15% na zabytki. Gdzie tu jest walka z covidem? Ja nie widzę - grzmi nasza rozmówczyni. 

Opolski senator PO Beniamin Godyla, który jest przedsiębiorcą, nie znajduje zrozumienia dla propozycji rządu. - To tak, jakby na mnie ktoś nałożył nowy podatek z dnia na dzień, kiedy planuje się budżet na cały rok. W przypadku mediów, w czasie pandemii, tych reklam jest mniej i teraz podatek od reklam, jest to dla mnie niezrozumiałe. Wiadomo przecież, że prywatne media nie są dotowane, jak na przykład TVP z budżetu Państwa. Tak się nie robi. Przecież to firmy prywatne, które odprowadzają podatki CIT, PIT, a ten podatek przeniesie się na usługobiorców. Może to daleko idące, ale może chodzi o to, żeby wykupić media prywatne, a to taki zamach w białych rękawiczkach? - pyta retorycznie opolski senator. 

Senator Lewicy Wojciech Konieczny zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt w całej dyskusji nad finansowaniem mediów. - Wiemy o tym na przykład, że niszowe dosyć gazety, są wspierane bardzo dużą ilością pieniędzy ze spółek Skarbu Państwa. One są pompowane te pieniądze przez reklamy, które są wykupywane bardzo drogo, a czasopisma nie mają dużej poczytności. Natomiast inne pisma czy dzienniki nie dostają takich zleceń reklamowych. Więc jest to taka droga węgierska. Dlatego, że tylko te media prorządowe są wspierane dużą ilością pieniędzy i maj, z czego te podatki płacić, a inne media nie. Jako senator czasami dostaję jakieś telefony czy maile w jakichś sprawach, natomiast w sprawie mediów dostaję tego dużo więcej. Widać, że są zaniepokojeni odbiorcy mediów i ja też jestem zaniepokojony. Jeżeli nie będzie tego polaryzmu, to dojdzie do sytuacji, gdzie będziemy skazani na jeden przekaz. W dodatku przekaz silnie prorządowy, co wykluczy wiele osób z dostępu do informacji. 

Opolska posłanka Prawa i Sprawiedliwości Violetta Porowska uważa, że taki podatek powinien funkcjonować, przywołując przykłady innych krajów Unii Europejskiej. - Protestują media, które mają pełną świadomość tego, że są takimi samymi podmiotami jak małe, większe, średnie przedsiębiorstwa w Polsce i w Europie. Po prostu przychód, który posiadają powinien być opodatkowany jak w reszcie Europy. Unia Europejska od jakiegoś czasu pracuje nad uregulowaniami dotyczącymi opodatkowania reklam, sama Unia Europejska. Natomiast w wielu krajach Unii Europejskiej ten podatek został wprowadzony i nie przypominam sobie, żeby dziennikarze TVN-u czy Gazety Wyborczej protestowali, żeby wesprzeć swoich uciskanych kolegów. Parlamentarzystka nazywa protest przedwczesnym. - Dopiero rozważamy, jesteśmy na etapie pre-konsultacji, dotyczących ustawy. Ludzie zarabiają, firmy zarabiają i z tego tytułu są zobowiązane do uiszczania odpowiednich danin dla państwa. Tak jest zorganizowane każde państwo na świecie, tak się umówiliśmy jako społeczności tworzące państwo, że dobrobyt państwa jest tworzony z danin poszczególnych obywateli, ale również poszczególnych firm - dodaje. 

Co istotne, odmienne zdanie ma koalicjant PiS w obozie Zjednoczonej Prawicy. Porozumienie oficjalnie odcięło się od projektu, twierdząc że nie był on z ugrupowaniem konsultowany. Regionalny lider w województwie opolskim, wiceminister obrony Marcin Ociepa stara się studzić emocje. 

- My przyjmujemy propozycje tych zapisów z niepokojem. Szczególnie nas interesują nie duże koncerny medialne, ale małe redakcje, które mają duże znaczenie dla społeczności lokalnych. Kwestia covida sprawiła, że wiele z nich już ma teraz problemy z funkcjonowaniem, bo reklamodawcy się wycofują. Podwyższanie tych stawek może sprawić, że podatek tego dzieła dokończy, lub że te koszty zostaną przerzucone na konsumentów. Będziemy analizować szczegółowo te zapisy w najbliższych dniach i w piątek zajmie się tym prezydium. Taka ustawa powinna być poprzedzona konsultacjami społecznymi, które powinny mieć wpływ na jej przyjęcie bądź nie lub na korektę treści. Dopóki ustawa nie trafi do Sejmu, dopóty też zachowałbym spokój, dlatego że pamiętajmy, że mówimy cały czas tylko o projekcie - zaznaczył w rozmowie z Radiem Park. 

Zdecydowanie o planach rządowych w rozmowie z naszą reporterką wypowiedział się prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski. Samorządowiec uważa, że to celowe działanie nakierowane na osłabienie niezależnych mediów. - Likwidacja wolności mediów oznacza, że jak władza będzie kraść, będzie strukturą mafijną, w której będzie dzielić posady między rodziny najbliższych i jednocześnie zawłaszczać majątek Państwa jako prywatny, a my się o tym nie dowiemy, bo wolne media o tym nie napiszą. Taka prawda przed nami będzie ukrywana. Nie usłyszymy tego z publicznej telewizji czy radia, które regularnie pomijają te złe dla władzy rządzącej fakty. PiS zmierza do zlikwidowania niezależnych mediów. Wie, że źle rządzi Polską, są to rządy, które przynoszą szkody i niszczą wiele rzeczy. Starają się więc zrobić wszystko, żeby ludzie się o tym nie dowiedzieli, żeby nie poznali prawdy. Ten scenariusz pamiętam z PRL-u. Zmierzamy w kierunku Białorusi czy Rosji putinowskiej, w której właścicielami państwowych przedsiębiorstw będą działacze państwowi i ich rodziny. Oni będą mieszkać w domach za setki miliony dolarów, a nam będą czasem rzucać 500+, 600+ i będą kazali nam się z tego cieszyć. To jest niestety bardzo niepokojące, trudna sytuacja gospodarcza, chaos związany z covidem. Wiele bezsensownych decyzji, jak choćby decyzja o zamknięciu cmentarzy rządowych, prowadzi do tego chaosu i rząd chce przed nami to ukryć - uważa włodarz stolicy regionu. 

Opolska branża medialna, składająca się z redakcji w poszczególnych powiatach, także postanowiła wypowiedzieć się wobec planów rządu. Na portalach publikowany był wspomniany list otwarty, artykuły zastępowano czarną plansza z komunikatem specjalnym. Choć temat nie wszystkich dotyka bezpośrednio, to zasadność wprowadzania dodatkowego podatku jest wyraźnie podważana. 

- Choć projektowana ustawa tylko w niewielkim zakresie dotyczy mediów lokalnych, bo przede wszystkim uderza w duże, krajowe i niezależne środki masowego przekazu, to nie można siedzieć cicho i nie reagować. Odgórne, państwowe, finansowe osłabienie mediów godzi w wolność słowa w Polsce. Warto też dodać, że my, jak wydawcy, płacimy takie same podatki, jak wszyscy inni przedsiębiorcy, również od reklamy, jest to więc nowa, dodatkowa, ponadnormatywna danina - podkreśla Andrzej Dereń, redaktor naczelny Tygodnika Prudnickiego. 

Czwartkowy (11.02) Temat Dnia Radia Park dotyczył akcji Media Bez Wyboru. Dziękujemy za zrozumienie i wszystkie głosy wsparcia.