Trudno opisać słowami wdzięczność, jaką czują mieszkańcy gminy Cisek wobec strażaków, którzy zaangażowali się w ochronę ich miejscowości przed powodzią. Prognozy są optymistyczne, dlatego jednostki PSP spoza powiatu będą sukcesywnie wycofywane.

Mieszkańcy podziękowali dziś strażakom za ich ciężką pracę, a strażacy mieszkańcom za wyjątkową gościnę i serdeczne przyjęcie w Gminnym Ośrodku Kultury.

- Nasz sołtys zadzwonił do nas po godzinie siódmej w niedzielę, że chłopaki przyjechały, trzeba coś zorganizować. Jeden telefon jeszcze koleżanka zrobiła, do godziny mieliśmy wszystko zorganizowane. Każdy co miał w domu to poprzynosił. Myśmy obiad tylko zrobili w niedzielę, poniedziałek, zanim się to wszystko zorganizowało, a od wtorku to już gmina załatwiała obiady. Jesteśmy im bardzo wdzięczni, naprawdę bardzo wdzięczni. Jestem tutaj od urodzenia, wiem jakie powodzie wyglądały w 1997 roku to wyglądało jak druga Nysa. W 2010 roku było trochę mniej, no a teraz to naprawdę taką mamy wdzięczność dla tych chłopaków - mówi Weronika Ryczuk, przewodnicząca Związku Śląskich Kobiet Wiejskich w Cisku,

-  Tu zostaliśmy tak ciepło przyjęci, że aż się w pewnych momentach niezręcznie czuliśmy, bo to jest nasza praca. To jest też nasza potrzeba serca, jak widzieliśmy co tu się może stać, to dawaliśmy z siebie wszystko. Natomiast mieszkańcy nas tak ciepło przyjęli, że tak naprawdę nam niczego nie brakowało. Naszym jedynym zmartwieniem było tylko to, żebyśmy mogli skutecznie działać -  mł. bryg. Michał Sochaczewski, dowódca JRG w Radziejowie i nieetatowy dowódca kompanii specjalnej przeciwpowodziowej Brda z województwa kujawsko-pomorskiego

- Jest to pierwsze zagrożenie powodziowe, które dla gminy Cisek jest łagodne. Oczywiście wszystko to zadziało się dzięki zbiornikowi Racibórz Dolny, dzięki wałom wybudowanym, ale przede wszystkim dzięki ludziom dobrej woli i strażakom, którzy do nas przyjechali praktycznie z całej Polski. Najdalej przyjechali do nas z Trójmiasta strażacy, którzy przywieźli ze sobą pompy wysokiej wydajności i przerzucali 150 tys. litrów w sumie na potoku Cisek i Dzielniczka, co tak naprawdę nas uratowało - mówi Rajmund Frischko, wójt gminy Cisek.

Strażacy cały czas pompują wodę na potoku Cisek i Dzielniczka, bo poziom Odry jest jeszcze za wysoki, by zaprzestać te działania. Natomiast sytuacja jest stabilna.