Do policjantów zgłosili się rodzice zaginionej. Poinformowali służby, że ich 19-letnia niepełnosprawna córka jakiś czas temu wyszła z domu i przez telefon przekazała, że zgubiła się w lesie.

O szczegółach działań mundurowych mówi mł. Asp. Przemysław Kędzior, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

 - Patrol w składzie st. sierż. Agnieszka Gilowska i st. post. Marek Mika podjechali na miejsce, gdzie ostatnio widziana była zaginiona. Dokładnie rozpytali ojca i matkę o okoliczności zaginięcia, o to jak ubrana jest 19-latka i w którym kierunku mogła się udać. Policjanci skontaktowali się też telefonicznie z zaginioną. Młoda kobieta nie umiała jednak wskazać dokładnie gdzie się znajduje, przekazała jedynie, że jest w lesie i widzi jakiś strumień. Z uwagi na to, że teren poszukiwań jest mocno zalesiony policjanci przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych, wciąż pozostając na łączu telefonicznym, próbowali namierzyć zaginioną. Po jakimś czasie kobieta przekazała, że rozładowuje się jej telefon. Zaczęło również robić się coraz ciemniej i zaczął padać deszcz.

Po chwili 19-latka przekazała mundurowym, że widzi i słyszy ich sygnały. Policjantom udało się zlokalizować zdezorientowaną i zziębniętą kobietę. W czasie oczekiwania na przyjazd karetki, kobieta dostała ataku padaczki. Trafiła do szpitala.