Cztery domy w Bierawie są odcięte od świata ze względu na wysoki stan Bierawki. Budynki nie są zalane, ale nie można do nich dojść. Mieszkańcy, jeśli wyrażą zgodę, są ewakuowani.

- Takie wyczekiwanie. Oczekujemy, że do wieczora jeszcze jest możliwość tych wód. O polach nawet nie wspomnę, bo jeszcze tego dokładnie nie szacowaliśmy, ale myślę, że około 200 ha jest już zalanych. No wiadomo, żal pól, ale priorytetem jest ochrona ludzi i mienia. Jesteśmy też po spotkaniu sztabu kryzysowego. Wszyscy wiedzą, dyżurujemy, objeżdżamy i obserwujemy. Największe na teraz niebezpieczeństwo niesie Bierawka, bo ona się zachowuje, pomimo tego, że są spadki, to w części jest asymetrycznie i w części Bierawy stwarza takie największe zagrożenie - mówi Krzysztof Ficoń, wójt gminy Bierawa.


Od wczoraj na terenie gminy obowiązuje stan pogotowia przeciwpowodziowego.