W sumie usuwanie pojemników z odpadami poprodukcyjnymi: farbami, lakierami, substancjami żrącymi i łatwopalnymi zajęło ponad 2 lata. Na ich utylizacje wydano ponad 13 milionów złotych.
- Przez ten cały czas nie spałam spokojnie. Wiemy, jak wiele niebezpiecznych odpadów było tutaj. To zagrożenie podpalenia lub też innego rodzaju działań było codzienne. Jest już bezpiecznie. Nikomu nic się już nie stanie - mówiła Dorota Koncewicz, burmistrz Niemodlina.
- Po przywiezieniu odpadów na instalację w Dąbrowie Górniczej przeprowadzamy badania każdego pojemnika. Zawsze chcemy wiedzieć, co znajduje się w środku, by móc potem w odpowiedni sposób podać do pieca. Najgorszym zagrożeniem było to, gdyby pojemniki zaczęły pękać. Odpady zaczęłyby się dostawać do gleby. Skaziłyby glebę, wody ziemne - informował Łukasz Głażewski, koordynator wywozu odpadów chemicznych.
Przypomnijmy, nielegalne składowisko w Brzęczkowicach odkryto na początku 2019 roku. W sprawie zatrzymano wtedy trzech mężczyzn.