Przez niefortunny zbieg okoliczności zakład pogrzebowy w Izbicku stał się ofiarą hejtu. Kilka dni temu w przestrzeni pojawiła się informacja, że właśnie w tej miejscowości policjanci skontrolowali kierowcę karawanu. Okazało się, że 44-latek "wydmuchał" blisko pół promila. W samochodzie przewoził trumnę z ciałem.

Po dwóch dniach w zakładzie pogrzebowym w Izbicku, który jest jedynym w miejscowości, rozdzwoniły się telefony klientów, z pytaniami, czy to właśnie ktoś z tego zakładu siedział za kierownicą samochodu. 


- Po prostu zrobiło się mało przyjemnie. Informacja poszła praktycznie na całą Polskę, w różnych telewizjach, w różnych radiach, w różnych gazetach, czasopismach. Bardzo nam jest przykro z tego powodu, bo naprawdę bardzo dużo ludzi nas z tym kojarzy, co oczywiście zasugerowało miejsce kontroli i chcielibyśmy się z tego wyplątać, na ile to możliwe - mówi Beata Ibrom-Duda, współwłaścicielka zakładu pogrzebowego w Izbicku. 


Dodajmy, że 44-letni mieszkaniec powiatu opolskiego, który nie był związany z zakładem w Izbicku, musi liczyć się z wysoką grzywną i zakazem kierowania pojazdami.