- To jest taka troszeczkę śmieszna sytuacja, kiedy ktoś odgórnie narzuca kto ile ma zaoszczędzić, ponieważ jeżeli gminy poczyniły pewne inwestycje w latach poprzednich, ciężko tutaj znaleźć nagle oszczędności związane z konkretną działalnością. Jest to dla mnie kuriozum. Ktoś nas nie traktuje poważnie. Każdy samorządowiec szuka tych oszczędności w ciągu roku, niezależnie czy jest kryzys, czy tego kryzysu nie ma - przyznaje włodarz. Gmina podjęła jednak pewne kroki, aby ograniczyć bieżące wydatki.
- Oszczędzamy na oświetleniu, mamy wymienione żarówki klasyczne w większości na ledowe. Też ilość punktów świetlnych została w niektórych miejscach ograniczona. Także ogrzewanie. Przechodzimy na system EZD, Jest to system związany z elektronicznym obiegiem dokumentów w naszej gminie i to będzie powodowały też jakieś oszczędności na tym papierze, który krąży wewnętrznie, ale nie są to jakieś ogromne ilości.
Dodajmy, że w Prudniku pojawiło się także mniej dekoracji świątecznych. Te usytuowano w centralnych punktach miasta, na rynku i na Placu Wolności.