- W tym roku mieliśmy do czynienia z bardzo niskim poziomem rzeki, właściwie niespotykanym od tych 23 lat. Wszyscy dopłynęli cali i zdrowi - podsumował jeden z komandorów spływu Ireneusz Wiśniewski.
Po raz 23. uczestnicy spływu na byle czym Odrą mogli udowodnić, że rzeka to nie tylko groźny żywioł. - Super zabawa, rewelacja, nie mamy na co narzekać. To nasze drugie pływadło, rozbudowaliśmy je, mamy motor, zwiększyliśmy wyporność. Wszystko zrobiliśmy sami, zbudowaliśmy to własnymi rękami - relacjonowali uczestnicy. Dodatkowym akcentem 23. edycji był ślub na wodzie. Na jednym z przystanków na trasie para wodniaków powiedziała sakramentalne „Tak”. - Para moda jest związana z rzeką, pobrali się w Turzu - opowiada Bronisław Piróg, inicjator i organizator pływadeł.
Obecnie wykorzystywana głównie turystycznie Odra, czeka wciąż na lepsze czasy dla żeglugi. - Odra pokazuje też to dobre oblicze Mamy ją opanowaną dzięki zbiornikowi. A jeśli mówimy o Odrze, to myślimy o bulwarach o rejsach turystycznych. Miejmy nadzieję, że w przyszłości, nie tylko pod względem turystyki, ale ożywi się też pod względem transportu. Wydaje mi się, że Odra ma duży potencjał, żeby być żeglowną. To bym też chciała zobaczyć, nie tylko pływadła - mówili wiceprezydent Raciborza Dawid Wacławczyk, starosta kędzierzyńsko-kozielski Paweł Masełko i prezydent Kędzierzyna-Koźla Sabina Nowosielska.
Pływadłem nr 1 w tym roku okazała się konstrukcja nawiązująca do Władcy Pierścieni. Spotkać też można było Flinstonów, piratów i uczestników Akademii Pana Kleksa.