Rajd malowniczą trasą pogranicza polsko-czeskiego, zadania na trasie i wspólna zabawa. Po raz pierwszy w Prudniku odbył się Opawski Rajd Amcarów. Do miasta przyjechali zawodnicy z wielu zakątków Polski.

Miłośnicy amerykańskiej motoryzacji wystartowali z terenu przy Sanktuarium św. Józefa w Prudniku-Lesie, przekroczyli czeską granicę i wrócili na miejsce startu m.in. przez Jarnołtówek i Dębowiec. Mimo kapryśnej pogody, za kierownicę wsiadło ponad 20 uczestników.

 - Obydwaj jesteśmy wielkimi miłośnikami samochodów amerykańskich. Jesteśmy posiadaczami takich samochodów. Właściwie na Opolszczyźnie takiego zlotu nie ma. Trasa przebiegała zarówno przez Polskę jak i tutaj przez Czechy, przez Góry Opawskie właśnie

 - Był zadania obserwacyjne, czyli na spostrzegawczość, stricte sportowe, czyli rzut woreczkiem na odległość, kopanie piłki, trzeba było rozpoznać jakieś miejsca charakterystyczne

- mówili organizatorzy Łukasz Babilec i Radosław Krawczyk. 

 - Bawiliśmy się wszyscy świetnie i uważam, że ten pomysł z zadaniami to była jedna z lepszych rzeczy, jaką właśnie można było tutaj wprowadzić. Dzięki temu było po prostu ciekawie, także bardzo dziękujemy organizatorom - mówiła uczestniczka rajdu spod Krakowa.

 - Walka była zacięta, do końca. Przyjechaliśmy autem Dodge Charger 3.6 z 2015 roku - mówił zwycięzca rajdu. 

Po zakończeniu rajdowej części na uczestników i wszystkich chętnych czekały konkursy z nagrodami, strefa gastronomiczna i koncert Manson Band. Organizatorzy już snują plany na kolejne edycje rajdu.