Do gigantycznego pożaru doszło w środę (31.05) około godz. 16.00. Spaleniu uległ budynek magazynowo-produkcyjny wraz z wyposażeniem. Poszkodowanych nie odnotowano, choć cała sytuacja mogła skończyć się tragicznie. Ogień wybuchł tuż po zamknięciu zakładu.
- Bardzo trudne działania, bardzo wysoka temperatura podczas pożaru. Były tak produkowane takie produkty pochodzenia tapicerskiego. Udało się część takich maszyn uratować. Tam również działano w obronie budynków jednorodzinnych. Wszystko się wydarzyło dosłownie po zamknięciu zakładu produkcyjno-magazynowego. Na tę chwilę nie wiemy, co było przyczyną tego pożaru - przekazuje kpt. Dariusz Pryga, oficer prasowy KP PSP w Nysie.
Z płomieniami walczyło 40 jednostek straży pożarnej. Aktualnie na miejscu trwa dogaszanie zawalonej fabryki mebli. Okoliczności zdarzenia ustalą biegli oraz policjanci.