Straż pożarna dociera do najgłębszych zarzewi ognia. Na nielegalnym składowisku odpadów chemicznych w Kędzierzynie-Koźlu wykorzystywany jest specjalistyczny sprzęt i kombinezony ochronne. Ten teren, jak podkreślają władze miasta, ma swojego właściciela, a składowisko jest objęte postępowaniem prokuratorskim od 2020 roku.

Samorządowcy z miasta i powiatu, zaznaczają również, że brakuje istotnych regulacji prawnych dotyczących takich składowisk, a także form kontroli przepływu tego typu substancji.

- Myśmy w międzyczasie też napisali do NFOŚ, jak my byśmy chcieli takie składowisko odpadów niebezpiecznych usunąć czy dostalibyśmy wsparcie, oceniliśmy że to może być w okolicach 20 do 30 milionów, to dostaliśmy informację, że jeżeli wypiszemy wniosek i zostanie on zaakceptowany to możemy liczyć na 30% pokrycia kosztów. Tylko pytanie skąd ja mam 20 milionów wziąć albo 30 – mówi prezydent Sabina Nowosielska.

- Prawdopodobnie Kędzierzyn-Koźle nie jest ostatnim miejscem gdzie do takiej sytuacji dochodzi. Tutaj muszą być wprowadzone rozwiązania systemowe. Tak żeby jednostki samorządu terytorialnego nie pozostawały same z tym problemem, który w zdecydowanych sytuacjach przerasta możliwości finansowe i organizacyjne jednostek samorządu terytorialnego – tłumaczy starosta Paweł Masełko.

Po zakończeniu działań strażackich, powołany zostanie biegły z zakresu pożarnictwa. Obecnie, pozostałe nielegalne składowiska na terenie miasta objęte są nadzorem policji i straży miejskiej. W ich pobliżu zamontowane zostały również urządzenia monitorujące.