Nasi reporterzy pojawili się na miejscu jako jedni z pierwszych, a o szczegółach powiedział nam młodszy brygadier Leszek Morkis, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Kędzierzynie-Koźlu. - Rzeczywiście na miejscu zdarzenia okazało się, że płonie część składowiska, gdzie magazynowane są odpady wielkogabarytowe. Na miejscu są 24 zastępy straży pożarnej, są to ochotnicy z powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, strzeleckiego, są to strażacy PSP oraz wspierał nas jeden zastęp jednostki ratowniczej Blachownia. Jest to hałda odpadów odpadów wielkogabarytowych o wymiarach 100 na 60 i wysokości sześciu-ośmiu metrów, to zależy od miejsca.
Dym z miejsca zdarzenia przeniósł się nad miasto, co zaniepokoiło mieszkańców i słuchaczy. Nie było wprawdzie bezpośredniego zagrożenia dla pobliskich domów, ale urząd miasta wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie. - Ja chciałabym apelować do mieszkańców i nie tylko tych najbliższych osiedli, żeby zamykać okna. Jeżeli nie musimy być na dworze, to żeby nie wychodzić. Ta para to jest para, ale nie jest czysta, bo jednak wchodzi tu reakcja chemiczna - mówiłq obecna na miejscu pożaru prezydent Sabina Nowosielska.
Strażackie syreny słychać w Kędzierzynie-Koźlu nadal, służby dostarczają wodę na miejsce pożaru, a sami strażacy przyznają, że dogaszanie pogorzeliska może trwać jeszcze bardzo długo. - Powierzchniowo możemy tą hałdę zgasić, natomiast ona będzie się na pewno paliła wewnątrz. Przy pomocy ciężkiego sprzętu pracowników wysypiska będziemy musieli to rozgarniać, dogaszać, więc to są akcje długotrwałe. Może nie trudne jakoś technicznie i taktycznie, ale na pewno długotrwałe i bardzo męczące dla strażaków - dodaje mł. bryg. Leszek Morkis.
Nasi reporterzy cały czas monitorują sytuację, a do tematu wrócimy na pewno w poniedziałkowych serwisach z regionu.