Bartłomiej M. miał zwabiać do siebie młode dziewczyny pod pretekstem sesji zdjęciowej. Zapraszał je do swojego mieszkania w Warszawie, miał je odurzać alkoholem i narkotykami. W aktach sprawy mowa jest m.in. o dziewięciu gwałtach, w tym czterech wobec małoletnich poniżej 15. roku życia. - Pokrzywdzone w swych zeznaniach wskazywały, że oskarżony sugerował, że jest znanym i wpływowym aktorem telewizyjnym, a profesjonalne sesje mogą je wypromować - informuje Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Warszawska prokuratura, bo tam toczy się śledztwo, zarzuca mężczyźnie nie tylko gwałty, ale również obcowanie z małoletnimi poniżej 15. roku życia, posiadanie treści pornograficznych z udziałem takich osób, a także nawiązywanie kontaktu celem utrwalania takich treści. Status pokrzywdzonych w śledztwie miało 13 kobiet.
55-latek był już sądzony za gwałt. Został uniewinniony, a prokuratura wniosła miesiąc temu o kasacje tego wyroku. Bartłomiej M. w obecnym śledztwie nie przyznaje się do winy, a wytaczane przeciwko niemu oskarżenia nazywa spiskiem.