Biegi, zbiegi, a na końcu schodu. Do tego leśne dukty, polne ścieżki i kawałek chodnika. Trasa Biegu o Złotą Kaczkę była niezwykle urozmaicona. W Toszku zameldowało się na starcie prawie 100 uczestników. Zarówno bieg jak i nordic walking odbyły się na dystansie 10 km.

- Trasa jest zbliżona, co roku, w każdej edycji. Niemniej jednak w tym roku troszeczkę bardziej żeśmy ją podkręcili. Cóż no biegacze są coraz lepsi no trzeba też iść z duchem postępu – mówi Bartłomiej Woźniak, organizator bieu.

- Patrząc na wynik trzeba wziąć pod uwagę to, że było trochę przewyższenia, a trochę takich wspinaczki, bo trasa z polnymi ścieżkami i leśnymi takimi podbiegami. No i końcówka chyba najbardziej zabójcza? Dokładnie na sam deser schody – powiedział zwycięzca zawodów.

- No ciężko była. No tam był jeden taki urywek gdzie były dosyć wysokie trawy i tu nie wiedziałam, nie czułam stabilizacji, nie wiedziałam gdzie  nadepnę i co się może wydarzyć. Myślałam, że będzie płaska trasa ale jak już tu przyjechałam to już widziałam że nie – mówiła po biegu pierwsza kobieta na mecie.

Pierwszy Bieg o Złotą Kaczkę w Toszku miał miejsce w 2014 roku.