To z powodu podwyżki cen w przypadku tych zmieszanych. Jak twierdzą władze stolicy województwa firma Remondis prognozowała wcześniej stawkę w okolicach 360 zł za tonę, teraz chce o niespełna 90 zł więcej.
- Sytuacja, w której obecnie się znajdujemy jest na pewno sytuacją kryzysową. W trosce przede wszystkim o mieszkańców Opola, my na ten moment nie możemy podpisać tej umowy. Nie mamy odpowiedniej wiedzy, która dawałaby nam przede wszystkim jasność tych wyliczeń - mówi Przemysław Zych, wiceprezydent Opola.
- Nasze samochody wyjechały, natomiast niestety nie zostały dziś wpuszczone na instalację. Przygotowaliśmy wstąpienie do Urzędu Miasta, w którym poinformowaliśmy o zaistniałym fakcie. Generalnie podwyżki to przede wszystkim wzrost kosztów związanych z zagospodarowaniem frakcji nadsitowej - tłumaczy Grzegorz Zarański, dyrektor handlowy w spółce Remondis Opole.
W konsekwencji podwyżki mieszkańcy musieliby zapłacić za odpady segregowane, nie tak jak niedawno uchwalono 19 zł, a nawet do 30 zł miesięcznie. Na wtorek (7.01) w ratuszu zaplanowano spotkanie dotyczące patowej sytuacji. Dodajmy, że śmieci z czarnych pojemników mają być na razie odbierane.