Skatowali 46-letniego mężczyznę na śmierć, drugiego dotkliwie pobili. W opolskim sądzie we wtorek (24.05) ruszył proces w sprawie brutalnego ataku grupki osób na Ukraińca i jego kolegę w Skarbimierzu Osiedle.

Aktem oskarżenia objęto w sumie cztery osoby, jedna z nich nie stawiła się na rozprawie. W bojkę miał być zamieszany jeszcze inny mężczyzna. Ten jednak zniknął tuż po zdarzeniu.

- Oskarżam Jakuba M., o to, że w dniu 30 czerwca 2019 roku około godz. 1 w nocy w Skarbimierzu Osiedle działając wspólnie i w porozumieniu z Jarosławem, Damianem K., Adrianem Z., Patrykiem R. brał udział w pobiciu, w którym to narażono pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Będąc obecny na festynie, na sygnał dany przez Radosława M. wstał i wraz z pozostałymi sprawcami pobiegł w kierunku pokrzywdzonych będąc gotowym do zadawania uderzeń każdemu z nich - mówił prokurator. 

- Przyznaje się do popełnienia przestępstwa, ale nie do skutku, jaki powstał - powiedział podczas rozprawy główny oskarżony Jakub M.

Podczas rozprawy jeden z oskarżonych twierdził, że nie brał udziału w zdarzeniu, a jedynie pomógł obywatelowi Ukrainy.

- Siedziałem parę stolików dalej. Zobaczyłem, że gdzieś biegnie, pobiegłem za nimi, żeby zobaczyć, co się dzieje. Jak już dobiegłem za nimi na miejsce zdarzenia, zobaczyłem, że chłopak z Ukrainy leży. To ja mu pomogłem. Ja go obróciłem na bok, żeby się nie zadławił, jeszcze zaalarmowałem radiowóz i wróciłem do stolika. Zaraz przyszli policjanci z ochroną i zabrali mnie - mówił Patryk R.

Wspomnijmy, że za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi do 10 lat więzienia.