Poszło o pieniądze i to nie małe. Prezydent twierdzi, że marszałek obiecał i zabrał stolicy regionu 60 milionów złotych, a tym samym zachował się - tu cytat "jak człowiek bez honoru". Chodzi o fundusze, o które miasto chciało ubiegać się w ramach konkursu.

- Jednostronnie Pan marszałek zdecydował, że nie będzie już procedury konkursowej, w której miasto chciało startować na te pieniądze, tylko będą jakieś inwestycje strategiczne, których nie znamy i które nie będą miejskie - mówił Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola. Za te pieniądze miało być wyremontowane m.in. skrzyżowanie ulicy Ozimskiej z Katowicką. - Nie jest tak, że zabraliśmy jakieś pieniądze miastu Opole, po prostu konkurs, który miał być na zadania, które wcześniej nie były nigdzie ujęte musieliśmy na razie zawiesić to znaczy unieważnić - podkreślał Szymon Ogłaza, członek Zarządu Województwa Opolskiego. Dodaje on, że m.in. ze względu na coraz wyższe ceny na rynku budowlanym należało przeznaczyć fundusze na zadania, które od początku były wpisane do programu operacyjnego, a nie na dodatkowe.