Żur buchał płomieniami, ale trafił też do garnka. Środa Żurowa w Krapkowicach była okazją do przedświątecznych zakupów i spróbowania różnych smakołyków, w tym oczywiście żurku.
Wśród atrakcji nie mogło też zabraknąć tradycyjnych ognisk, choć tu nie spalano starych rzeczy, a pieczono kiełbaski. - To taki charakterystyczny zwyczaj dla Śląska Opolskiego, trochę zapomniany przez niektórych. Wiele lat temu środa żurowa wyglądała tak, że ludzie porządkowali swoje działki, domostwa i potem robili duże ogniska i spalali te różne rzeczy. Ale środa żurowa to także zakończenie okresu wielkiego postu - mówi Sabina Gorzkulla, wicestarosta krapkowicki.
Środa Żurowa od dawna wpisana jest w przedświąteczny kalendarz powiatu. Wydarzeniu towarzyszyło też, jak zawsze, wielkie betonowe jajo, na którym mieszkańcy składali życzenia.