Jeśli przyjrzeć się liczbom, niepokojący może być znaczny wzrost liczby pożarów, chociaż – co ciekawe – to nie one dominują wśród wszystkich 12 tysięcy 600 interwencji. Strażacy kojarzeni z gaszeniem pożarów tak naprawdę najwięcej pracy mają w zupełnie innych obszarach. Aż 58% ich wyjazdów to tzw. miejscowe zagrożenia, czyli usuwanie skutków wichur, pomoc w przypadku podtopień, wypadki, czy zagrożenia chemiczne. I tu dominują zdarzenia na drogach. Trzeba jednak powiedzieć, że w porównaniu do 2017 roku, liczba tych alarmów spadła.
Niepokojąco, bo o tysiąc zgłoszeń w skali całego województwa, wzrosła liczba pożarów. Nie ma powiatu, gdzie statystyka mówiłaby inaczej. Na stałym poziomie utrzymuje się odsetek alarmów fałszywych – to 7% w sakli wszystkich telefonów na numer alarmowy. Jeśli chodzi o rejony Opolszczyny, gdzie tych wyjazdów ratowników w minionym roku było najwięcej, na szczycie listy jest powiat opolski, zaraz po nim nyski i brzeski.