Kiedy już miał w swoim aucie przesyłkę i zaczęły się dziwne telefony, postanowił zajrzeć do środka. Zamiast opisywanych w zleceniu dokumentów znalazł blisko 40 tys. zł.
- Taksówkarz odebrał jeden z wielu telefonów. Dzwonił do niego mężczyzna z numeru, który zarejestrowany był na Wyspach Brytyjskich. Zlecenie od początku było niecodziennie, bo zamiast pasażera, to mężczyzna miał zlecenia przewiezienia dokumentów do jedno z banku na terenie Dolnego Śląska - mówi młodszy aspirant Łukasz Golinowski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Głubczycach.
Kobieta omal nie straciła całym swoich oszczędności. Okazało się, że została telefonicznie zmanipulowana i oszukana. Kontaktował się z nią ktoś, kto podszył się pod pracownika banku. Niewiele brakowało, a taksówkarz także zostałby zamieszany w przestępstwo.