Śledczy ustalają, w jaki sposób mogło dojść do zanieczyszczenia, które spowodowało ogromne straty w ekosystemie. Toksyczne rozpuszczalniki w rzece wciąż negatywnie wpływają na przykład na rekreację nad rzeką w Brzegu. - Jesteśmy miastem nadodrzańskim. Cały czas namawialiśmy do mieszkańców do korzystania z plaż, mariny. Tam co tydzień dzieją się ciekawe rzeczy, a teraz mamy do czynienia z taką sprawą. Prowadzone są postępowania przez policję i Wody Polskie. Mam nadzieję, że sprawca zostanie jak najszybciej wykryty - podkreśla burmistrz Brzegu Jerzy Wrębiak. Przypomnijmy, pierwsze śnięte ryby potwierdzono pod koniec lipca w okolicach jazu w Lipkach.
Śledczy podejrzewają, że rozpuszczalnik, który trafił do Odry to mezytylen. Służby obecnie namierzają truciciela.