To zdarzenie mogło zakończyć się tragicznie. 20-latek uciekał przed policją, a jazdę zakończył w polu, po tym jak uderzył w latarnię. Karkołomna jazda odbywała się z 1,5 rocznym dzieckiem na pokładzie.

Miało to miejsce na DK 94. Kierujący przekroczył dozwolona prędkość, nie zatrzymał się do kontroli drogowej i zaczął uciekać, tracąc w pewnym momencie kontrolę nad pojazdem. Na miejscu pasażera siedział 23-letni ojciec dziecka.

- Po zatrzymaniu się auta, wybiegł z niego pasażer, który pobiegł w kierunku pobliskiego lasu. Kierowca natomiast z pojazdu wyciągnął 1,5-roczne dziecko i z dzieckiem na rękach również pobiegł w stronę lasu. Policjant, który mając na uwadze przede wszystkim dobro dziecka i widząc skalę zagrożenia dla jego życia i zdrowia, na jakie zostało narażone przez kierowcę oraz to, iż nadal nie będzie bezpieczne w rękach uciekającego 20-latka, pobiegł za nim- mówi sierż. szt. Dorota Janać, ze strzeleckiej komendy policji.

Policjant zatrzymał mężczyznę z dzieckiem, po chwili wrócił również ojciec. Maluch nie odniósł obrażeń zagrażających zdrowiu, jednak wyszedł z tej sytuacji z zadrapaniami głowy.

Okazało się, że kierujący nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Grozi mu do 5 lat więzienia.