Za witryną lokalu stały pralki. Na drzwiach wisiała naklejka „rzetelna firma”, a w środku największym zainteresowaniem cieszył się... jednoręki bandyta.

Tak pomysłowy właściciel salonu gier postanowił ukryć się przed urzędem celno-skarbowym i policją. A mimo to został zdemaskowany. O szczegółach rozpracowania tego punktu w powiecie brzeskim - Agnieszka-Jóźwin Dalecka, rzeczniczka opolskiej KAS:

- Można było odnieść wrażenie, że w środku działa legalny podmiot gospodarczy oferujący naprawę sprzętu gospodarstwa domowego. W trakcie przeszukania, funkcjonariusze KAS ustalili, że w piwnicy znajduje się salon gier, w którym stały trzy automaty - mówi. 

W momencie kontroli w salonie znajdowały się trzy osoby, jedna z nich grała na maszynie.