Tradycyjnie już członkowie 41. Harcerskiej Drużyny Żeglarskiej sprzedają znicze przy cmentarzu w Opolu-Półwsi, zbierając środki na konserwację swojej bazy-przystani, będącej jednym z symboli Opola.
Miała popłynąć do stoczni w Kędzierzynie-Koźlu, ale remont utrudniła powódź, wciąż też brakuje potrzebnych środków.
- “Barka” jeszcze stoi w Kanale Ulgi, ale stocznia już czeka. Była powódź, była za wysoka woda, nie mogliśmy przepłynąć pod mostami, bo tam 9 mostów jest do Kędzierzyna-Koźla. W związku z tym poczekamy i zbieramy pieniądze, szczególnie właśnie na wymianę dna statku. To jest holownik parowy, który jest zabytkiem i do linii wodnej trzeba wymienić całą blachę 0,8 milimetrów, ale to już harcerze nie potrafią. Górny pokład pomalujemy, wyczyścimy, ale pod wodą, to już prosimy stocznię. Ludzie bardzo chętnie kupują znicze, są bardzo uprzejmi. Przychodzą, pytają co słychać” - relacjonuje “Druhna Marysia”, czyli harcmistrz Maria Markuszewska.
Koszt remontu to około 1 milion 200 tysięcy złotych, z czego dotąd udało się zebrać 150 tysięcy. Oprócz sprzedaży zniczy przy bramie głównej prowadzącej do nowszej części największej opolskiej nekropolii, drużyna prowadzi też internetową zbiórkę zatytułowaną “Barka tonie”.