Emocji nie brakowało. Dwie drużyny stawały na dwóch brzegach Ścinawy Niemodlińskiej i starały się tak wycelować strumień wody z węża strażackiego, by piłka znalazła się w bramce przeciwnika. Łatwo nie było. Cztery prądy w natarciu potrafią unieruchomić balla na środku rzecznego boiska, a gdy tylko ręka lekko drgnie, piłka wyskakuje kilka metrów w powietrze.
- Sport jest bardzo widowiskowy, szczególnie jak trafią się dwie mocne ekipy, piłka potrafi poszybować 15 metrów w górę, fenomenalny widok. Pierwsza połowa, to praktycznie piłka nie ruszyła sie ze środka, potem mieliśmy pecha, oni mieli rzut kary, zabrakło nam sekundy, żeby tą piłkę wybić. To jest też trochę loteria, zabawia i trzeba mieć taktykę, żeby dobrze spotkanie rozegrać. Czynniki zewnętrzne tez mają wpływ, ale jak drużyna jest dobra, to poradzi sobie w każdych warunkach - mówili prezes OSP w Przechodzie Krzysztof Sporek oraz Kamil Bursy z OSP Kadłub Wolny, Stanisław Włodziński z OSP Włodary i Paweł Milczanowski z OSP Ścinawa Mała.
Mecze rozgrywane były w sobotę i niedzielę. Zawodom towarzyszyły także inne atrakcje, jak występy lokalnych zespołów, zabawa taneczna, czy koncert Toby’ego z Monachium.